pobranie szpiku

       

Linki


Patrzysz na wypowiedzi wyszukane dla zapytania: pobranie szpiku





Temat: Przeżyłyście kiedyś z chwilę grozy z chorobą dziec
tak.
syn miał podejrzenie białaczki - czekanie na wyniki badania
pobranego szpiku kostnego było koszmarem. Przejrzyj reszt postw



Temat: Kiedy bałyście się o swoje dzieci?
Kiedy usłyszałam, że u mojego 9-miesięcznego synka podejrzewają białaczkę i czy
zgodzimy się na pobranie szpiku do zbadania. To był koszmar mojego zycia. Przejrzyj reszt postw



Temat: zostań dawcą szpiku
moze to glupie pytanie ale ja nie wiem... jak wyglada pobranie szpiku i czy
rzeczywiscie to bardzo bolesne??? i czy tylko w warszawie mozna oddac krew ?
jaka jest wogole procedura najpierw oddaje sie krew co potem gdzie i jak? Przejrzyj reszt postw



Temat: Żebrających o szpik kostny
On 28 Jan 2002 14:48:51 +0100, kw@bpsc.com.pl (Krzysztof Wilk)
wrote:


skrzacik napisał(a):

| a swoja droga to bede miec do ciebie prosbe, za kilka tygodni bede wiedziec
| czy musze szukac dawcy szpiku dla meza czy nie. zglosisz sie do przebadania?

A na czym polegają takie badania? Co trzeba zrobić, by zostać dawcą
(nawet potencjalnym)?


Tylko potencjalnym. Oddac krew do analizy i zlozyc deklaracje. Robia
profil genetyczny, wpisuja w komputer i w razie jak bedzie do kogos
pasowal to poprosza o oddanie szpiku.


Czy w Polsce zorganizowano bank szpiku?


Nigdzie na swiecie nie ma banku szpiku - tego sie nie pobiera na
zapas. Sa banki dawcow - czyli komputerowe rejestry chetnych z ich
profilami genetycznymi. Przesiewa sie taka baze pod katem zgodnosci z
biorca, najlepiej pasujacych prosi sie o oddanie krwi do ponownej
analizy, robi ostateczne porownanie genetyczne - i najlepiej
pasujacego prosi sie na pobranie szpiku.


Czym szpik
kostny różni się między ludźmi (tak jak krew różni się grupą)?


Nie. Krew to tkanka o krotkim czasie zycia - wymiana nastepuje dosyc
szybko i nie ma problemu czy nastapi powolna reakcja immunologiczna
czy nie (byle nie nastapila reakcja ostra). To ze krwinki dawcy pozyja
dwa - trzy razy krocej niz wlasne biorcy to zwykle nie problem -
transfuzje robi sie ze wskazan naglych, za dwa tygodnie albo organizm
biorcy doprodukuje wlasnych krwinek albo zrobi sie kolejna dolewke...
A szpik kostny to definicja ukladu odpornosciowego - on wlasnie
staniowi matryce na ktorej wzorowane sa wszystkie aktywne komorki
odpornosciowe. I w przypadku przeszczepu szpiku niemozliwe jest jego
odrzucenie przez poprawnie do przeszczepu przygotowany organizm
biorcy. Jest gorzej - to przeszczep jest w stanie odrzucic organizm
biorcy - czyli komorki ukladu odpornosciowego wytwarzane przez
przeszczepiony szpik sa w stanie zaatakowac i zniszczyc komorki
organizmu biorcy.
Tak wiec zgodnosc tkankowa dawcy i biorcy musi byc wysoka - inaczej
przeszczep zniszczy biorce (albo trzeba bedzie zniszczyc przeszczep i
probowac kolejnego - tyle ze biorca moze juz tego nie doczekac...)


Czy
badania są bezpieczne?


Jak kazde pobranie krwi do analizy - zoltaczka sie mozna zarazic,
HIV-em... Wszystko kwestia higieny.


Co grozi dawcy podczas przeszczepu?


To co przy pobieraniu krwi oraz to co przy znieczuleniu ogolnym - bo
pobranie polega na nakluciu przez okostna paru co obszerniejszych
kosci i odessaniu pewnej ilosci szpiku. (chociaz ostatnio jakies
metody cedzenia komorek szpiku z krwi bez dziurawienia kosci tez sie
chyba stosuje...) Robienie dziury w okostnej mile nie jest i zwykle
znieczulic mniej czy wiecej musza.
No i po pobraniu przez pare tygodni czlowiek moze byc w troche gorszej
kondycji - bo szpiku ma troche mniej i krwinek troche mniej produkuje
(chyba ze szpiku ma za duzo bo czas jakis przed pobraniem podawano mu
srodki na pobudzenie produkcji szpiku...) Nie pchac sie w wysokie
gory, nie szalec, nie przeziebiac (infekcje beda troche trudniejsze do
zwalczenia), zadbac o to zeby sie dobrze odzywiac - organizm musi miec
z czego ten pobrany szpik odbudowac.
A jak sprodki na pobudzenie przed pobraniem podaja - to dbac o
wlasciwa kondycje i odzywianie w trakcie ich podawania.
Przy prawidlowym przeprowadzeniu pobrania ryzyko w zasadzie zadne.

Przejrzyj reszt postw



Temat: Szpik kostny
losiu z Wrocka zakodowal:

Na poczatku od razu zaznacze, ze nie jestem specjalista - opisze co wiem
'z praktyki'


Czy ktos wie gdzie we Wrocku mozna oddac szpik kostny,


Nie wiem o co Ci chodzi kolego - szpiku nie oddaje sie tak jak krwi
(czyli z mozliwoscia przechowania). Sam zabieg (nawet nie operacja tylko
zabieg) jest kulminacja wielomiesiecznych przygotowan potencjalnego
biorcy (chemioterapia, wprowadzanie pacjenta w specjalny stabilny stan
organizmu - nie pamietam fachowej nazwy). Jesli chcesz oddac komus szpik
to po prostu musisz sie zadeklarowac jako dawca - mozesz to zrobic
wlasnie w szpitalu na Grabiszynskiej (obok kosciola 'z fajna metalowa
dzwonnica').


jakie badania trzeba zrobic aby oddac i na kogo koszt.


Sa to badania krwi pierwszej grupy (AIDS, wenerki i wszystko inne) -
czyli mila pani pobierze od Ciebie kilka strzykawek tego drogocennego
plynu. Placi za to oczywiscie szpital.


Jak wyglada pobieranie szpiku, czy na następny dzień można isc normalnie do
pracy czy tez sie dostaje jakies wolne,


Szpik pobiera sie od pacjenta bedacego pod narkoza (nic nie boli - z
tego co rozmawialem z dawca, sam jeszcze nie mialem przyjemnosci komus
ratowac zycie w ten sposob). Technicznie - pobiera sie go z kolca
biodrowego oraz z mostka dawcy taka specjalistyczna strzykawa ze
specjalna igla. Na zachodzie podobno po takim zabiegu dawca nastepnego
dnia idzie normalnie do pracy - u nas praktykuje sie pozostawienie dawcy
na obserwacji w szpitalu przez jeden dzien (dostajesz specjalne
zaswiadczenie do pracy)


jak sie po tym pobraniu czlowiek czuje.


Normalnie - szpik w Twoim organizmie uzupelnia sie blyskawicznie i nie
powinienes odczuc zadnych dolegliwosci z tytulu jego oddania. Oczywiscie
przed zabiegiem robia Ci dokladne badania - czy nie jestes w tym
momencie chory i takie tam (tzn sprawdzaja czy Twoj organizm nie jest w
jakis sposob oslabiony)

To tyle jesli chodzi o odpowiedzi na Twoje pytania - najlepiej jednak
proponuje wybrac sie do ww. szpitala i porozmawiac z lekarzem (on CI
naswietli sprawe fachowo). Przy okazji bedziesz mial mozliwosc zobaczyc
na wlasne oczy ta ciemniejsza strone zycia o ktorej w Polsce na
szczescie zaczyna sie powolutku wiecej mowic. Jesli znajdziesz chwilke
czasu to porozmawiaj z pacjentami na oddziale i uswiadom sobie, ze
ktoregos dnia i Ty mozesz nagle potrzebowac pomocy. Oddanie szpiku
choremu to bardzo czesto jedyna dla niego deska ratunku - i widzialem na
wlasne oczy jak ludzie umieraja, bo nie znalezli dawcy.

Nie jestem z reguly pustym demagogiem, ale goraco namawiam wszystkich do
zarejestrowania sie jako potencjalny dawca - CIebie to naprawde niewiele
kosztuje, a mozesz komus uratowac zycie!

Na ewentualne dodatkowe pytania chetnie w miare mozliwosci odpowiem,
tymczasem pozdrawiam

Krayo

Przejrzyj reszt postw



Temat: Wirus czy chłoniak-tylko się pożale
Wirus czy chłoniak-tylko się pożale
Nie pytam o to Was, ale może znajdzie się ktoś kto miał podobne
przejścia.
Zaczęło się od powiększonego węzła chłonnego czy raczej skupiska nad
obojczykiem. Ciesze się, że mam dobrego interniste który nie
zbagatelizował sprawy i skierował mnie na badanie krwi i do
hematologa. Badani krwi wyszły w miare, może troche małe wartości w
czerwonych krwinkach, OB prawie w normie (9 przy normie 8) i
dopisek "obecna mikrocytoza" (krwinki-juniorki?;]). Hematolog
podejrzewał na początku mononukleoze, ale brakowało objawów typu
angina itp. Więc już drugiego dnia miałam cienkoigłową biopsje węzła
chłonnego, gdy dzwoniłam dowiedzieć się o wyniki. Hematolożka
powiedziała, że węzeł banalny nie jest i trzeba go wyciąć i
dokładniej zbadać, wystraszyła mnie. Po tygodniu miałam zabieg i
tomografie (obraz OK, tylko lekko powiększona śledziona i węzły
chłonne pachowe). W szpitalu sajgon i brak informowania pacjentów i
załatwianiu formalności. Psucie nerwów i tyle.
2 tygodnie później mam wynik: Rozpoznanie HL susp. Węzeł który mi
pobrali miał 2,2 x 1,5 x 1 cm. Nie myślałam, że ma aż tyle. Wycieli
coś, a mimo to pod blizną nadal coś wystaje. W opisie mikroskopowym
jest, że w węźle są ogniska martwicy, rozpad komórek, debris
komórkowe i naciek atopowych komórek głównie T o bardzo wysokim
indeksie Ki-67,(obecne komórki podobne do k. Reed-Sternberga))
Należy rozróżnić czy to chłoniak czy "atypowy rozrost odczynowy z
martwicą" (czyli choroba Kikuchi, SLE, mononukleoza lub nietypowa
toksoplazmoza). Martwica i komórki atypowe- nie brzmiało to za
dobrze. Dużo dziwnych znaczków: CD20-, CD3+, Ki67++, CD30+ i
dopisek: w nielicznych dużych aktywowanych komórkach (nie o
morfologii RS-podobne), CD15-,LCA+.
Ale mniejsza o to, googlowałam te różne określenia, dotarałam co
znaczy HL susp. (podejrzenia chłoniaka Hogdkina-in. ziarnica
złośliwa) i się podłamałam, a tyczasem Lekarka po zapoznaniu się z
wynikami orzekła, że są one dla mnie pomyślne. Też podejrzewała
ziarnicę, nie wiem który element moich wyników podpowiedział jej, że
jej nie mam, następnym razem może się zapytam. W każdym razie lekarz
chyba wie lepiej. Zleciła następne badania krwi na wirus Epsteina-
Barra (odp. za mononukleozę), na toksplazmozę, na zapalenie wątroby
typu C i jeszcze kilka innych o dziwnych skrótach (w tym niestety
HIV). Wyniki będą albo już w piątek albo za 2 tygodnie (badanie na
EBV robią co dwa tygodnie). I ciesze się i boje, bo zawsze lepiej
mieć niepewny wynik czegoś złego niż pewny. Tylko co jeśli wyniki na
wszystkie wirusy wyjdą negatywne? Mam już dość badań i szarpania się
po tych szpitalach. A tu co jeszcze pozostaje, pobranie szpiku
kostnego, wielka igła w biodro? Ja to jestem niesamowita, nawet
węzły mam nietypowe...
Więc czekania ciąg dalszy. Niedługo minie drugi miesiąc od kiedy
pojawiłam się u lekarza z orzechem włoskim na szyi, niby nic...


Przejrzyj reszt postw



Temat: Czy można już o Ishiguro?
krew pępkowa a dzieci na zamówienie
mamarcela napisała:
Zresztą nie była nawet przedstawiona
> możliwość manipulacji genetycznej dotycząca "zgodnych" dzieci. Nastomiast był
> postulat, co do przechowywania krwi pępkowej w ogóle jako zasady, "na
wypadek"
> jak mówi moje numero due.

Bo to są w zasadzie dwie różne rzeczy...

Krew pępkowa, a dokładniej "wybrane" z niej komórki macierzyste mogą być
pobierane (za zgodą rodziców oczywiście) i przechowywane w specjalnych bankach,
do ewentualnego wykorzystania w przyszłości, i niekoniecznie tylko dla
rodzeńswa. Ot, taka dobrowolna darowizna, na podobnej zasadzie jak darują krew
honorowi dawcy krwi albo ludzie donujący swój szpik kostny (albo pobrane z
niego komórki macierzyste) Ale tu zaczynają się schody i to wygląda pewnie
różnie w różnych krajach...
Bo - zanim powstanie taki "sprawiedliwy" bank dla wszystkich (jak powstały
świeżutko w Szwecji, w Göteborgu bodajże) to mnożą się firmy prywatne,
ofiarujące rodzicom nowonarodzonego dziecka zachowanie krwi pępkowej, "na
wypadek". Wg. mnie to paskudne żerowanie na niewiedzy rodziców i bezgranicznej
troski o swoje maciupeńkie dziecko. Za jedyne kilkadziesiąt tysięcy koron...

Gdy rodzi się w rodzinie ("w trybie naturalnym")nowy człowiek, a starsza
siostra/brat jest kandydatem do przeszczepu szpiku/komórek macierzystych bada
się oczywiście możliwość wykorzystania krwi pępkowej ( o ile brat czy siostra
mogą czekać z przeszczepem aż do narodzin dzidziusia, czasami nie można czekać
tak długo... Dziecko przyjmujące krew pępkową nie może być też zbyt duże,
komórek macierzystych starcza dla człowieczka do mniej więcej 40 kg ) Jeżeli
nie rodzi się człowiek, bada się możliwości przeszczepu szpiku/komórek
macierzystych rodzeństwa. Jest to jak najbardziej legalne, aczkolwiek, ponieważ
w grę wchodzi "wykorzystanie" nieletnich, musi wyrazić zgodę Socialstyrelsen
(Główny Zarząd Zdrowia i Opieki Społecznej) - ale to zazwyczaj formalność.

Nie wiem jak wyglądają w Polsce regulacje prawne, jeżeli chodzi o zbiórkę krwi
pępkowej, czy pobieranie szpiku/komórek m. od niepełnoletnich. A fakt, że
wspomniane przez Ciebie dziecko zmarło może mieć wiele przyczyn, niekoniecznie
dlatego, że nie zbadano możliwości przeszczepu szpiku/komórek m. od rodzeństwa.
Mogła być tak duża niezgodność tkankowa, że rodzeństwo nie mogło być
donatorami, choroba dziecka mogła być tak agresywna, że żaden przeszczep nie
dawał najmniejszych szans na wyleczenie, nie było pieniędzy na przeprowadzenie
podstawowych badań... Nie wiem.

A dzieci na zamówienie to próby "uszycia dziecka na miarę", tzn stworzenie
istoty, która ma jak najbardziej podobny układ genów do czekającej na komórki
macierzyste siostry czy brata. Pozaustrojowo zapładnia się kilka komórek
jajowych, wybiera ten najbardziej odpowiedni embrion i po wszepieniu go do
macicy, czeka na rezultat. Przy porodzie pobiera się komórki m. z pępowiny i
przekazuje rodzeństwu. Problemy natury moralnej? Dla mnie przede wszystkim -
jak czuje się dziecko, które dowiaduje się, że przyszło na świat tylko dlatego,
żeby uratować brata/siostrę? Jak czuję się, gdy przeszczep nie przyniósł
rezultatu i brat/siostra zmarł /-a? jak czują się rodzice?

Dziecko na zamówienie, to również dziecko, które na pewno nie ma tej samej
skazy genetycznej, co starsze rodzeństwo...

Dopóki chodzi o ratowanie rodzeństwa, czy możliwość urodzenia dziecka
nienaznaczonego jakąś paskudną chorobą dziedziczną, to metoda taka może być i
jest (przynajmniej w Szwecji) całkiem akceptowalna (nie przez kościół
katolicki, który przekreśla możliwość zapładniania pozaustrojowego tak na dzień
dobry). Ale gdy rodzice dziecka na zamówienie zażyczą sobie, żeby dzidziuś miał
prosty nos i niebieskie oczy, że nie wspomnę o wyborze płci? Którędy przebiega
granica, co możemy zaakceptować a co nie?

Beata z zupą z soczewicy, dlatego taka nieskładna?


Przejrzyj reszt postw



Temat: Dawca w zarodku
Nie czytałam artykułu we Wprost i już nie przeczytam. Nie wiem, czym
postraszono cztelników. Ale śmiem twierdzić, że "produkcja dzieci na
zamówienie" nie jest najważniejszym z pytań stawianych dziś w Szwecji, jak
twierdzi autor (ka?) artykułu. Są ważniejsze :) Sledzilam publiczną debatę na
temat wcielenia w życie ustawy sprzed roku i nie odebrałam jej jako burzy...
Ot, normalna i kulturalna wymiana zdań między ludźmi o różnych zapatrywaniach.
Wywiady z aktualnymi rodzicami, pedagogicznie podane informacje na temat samej
ustawy, zapłodnienia in vitro, selekcji zarodków (trzydniowych!!! mówienie w
tym kontekście o aborcji, to grube nadużycie, uważam), możliwości leczenia
rodzeństwa (a nie dzieci w ogóle, jak sugeruje nagłówek artykułu).

Kilka refleksji i komentarzy, bo nie chcę powatarzać tego, co napisała m.in.
Staua i Kwar.
1. Czy ktoś pomyślał o tym, że Ci konkretni rodzice (którzy ponoć wywołali
burzę) po prostu chcą mieć zdrowe dzieci? Umiera im właśnie na rzadką
dziedziczną chorobę dziewięcioletni syn. Tę samą chorobę nosi w sobie
trzylatek, którego jeszcze można uratować (można, ale to wcale nie jest pewne,
że przeszczep komórek macierzystych daje stuprocentową szansę wyleczenia.
Wymądrzam się, bo pracuję w branży:) Trzecie dziecko ma szansę urodzić się
zupełnie zdrowe. A że przy okazji może pomóc swojemu starszemu bratu...
Przecież już teraz robią to dzieci "nie na zamówienie", pasujący tkankowo
bracia i siostry chorych braci i sióstr... One też (na równi z dorosłymi
dawcami) mogą mieć problemy, gdy przeszep się nie powiedzie, gdy obdarowany
szpikiem kostnym/komórkami macierzystymi krwi umiera... Dlaczego nikt nie
krzyczy o problemach tych ludzi?

2. Nie rozumiem o jakich bolesnych zabiegach medycznych mówi pani Frost...
Krew pępowinowa, pobierana po porodzie z pępowiny ani nowonarodzonego
maleństwa ziębi, ani grzeje. Gdyby okazało się, że krwi pępowinowej jest za
mało i jest potrzeba zebrania komórek macierzystych z krwi obwodowej dziecka,
wtedy to już bardziej skomplikowane, ale przecież przy dzisiejszych
możliwościach uśmierzania bólu, wcale nie bolesne (pięć do siedmiu zastrzyków
podskórnych + sam proces pobierania komórek, ew. pobieranie szpiku w
znieczuleniu ogólnym)! No chyba, że pani F. ma na myśli ból duszy, ale to już
zupełnie inna bajka, patrz wyżej.

3. Nie widzę powodów do paniki, chociażby dlatego, że - przynajmniej tutaj -
zastosowanie ustawy jest obwarowane dodatkowymi przepisami, które
uniemożliwiają nadużycia. To nie jest tak, że hop siup, chcę mieć dziecko na
zamówienie. Trzeba napisać podanie, dołączyć dokumentację lekarską i ... czekać
na decyzję Socialstyrelsen (coś na kształt Zarządu d/s Zdrowia i Opieki
Społecznej), który sprawę bada i kontroluje. Do tej pory wydano trzy pozytywne
opinie, czwarte podanie jest w trakcie rozpatrywania.

4. Każde dziecko jest powołane na świat z jakichś tam powodów. Najczęściej
bardzo egoistycznych pobudek zresztą :) Czasami (nazbyt często?) rodzą się
dzieci niechciane. Mam wrażenie, że właśnie te niechciane, zaniedbane,
poniżane, bite są bardziej boleśnie dotknięte przez los, niż te, które rodzą
się "na zamówienie".

5. Dla własnych chorych dzieci rodzice są gotowi zrobić bardzo dużo...

6. Jestem w stanie zrozumieć wątpliwości ludzi wierzących, dla których
ingerencja w proces tworzenia życia jest barierą nie do pokonania. Ale stoję na
stanowisku, że to ich (tzn. osób wierzących) wolny wybór. A żeby istniała
możliwość wyboru, potrzebna jest m.in. taka ustawa, jak ta, dopuszczająca
możliwość badań genetycznych zarodków.

7. I już. Przejrzyj reszt postw



Temat: Co o tym sądzicie?
Bardzo ciekawie piszesz proszę dodaj więcej szczegółów, czy w
książce jest coś na temat zgodności tkankowej serbskich ofiar z
oczekującymi na ich narządy w Europie? Jeśli dotyczy to grupy 300
Serbów to z medycznego punktu widzenia mało prawdopodobne jest by
narządy chociaż jednego z nich nadawały się do przeszczepu dla
innego Europejczyka, bo trzeba by najpierw zbadać zgodność tkankową
a nie wystarczy tylko badanie grupy krwi. Obecnie w świecie chęć
bycia dawca szpiku zadeklarowało ponad 10 milionów osób.
Prawdopodobieństwo pobrania szpiku od osoby deklarującej chęć
oddania szpiku do przeszczepienia wynosi 1:25000. więc pytam jakim
cudem narządy 300serbów były akurat tak potrzebne i zgodne tkankowo
z oczekującymi??

Zakładając że del Pon pisze to co słyszała? widziała? i że jest to
prawdą, wydaje mi się że osoby płacące na czarnym rynku za serbskie
organy dały się zrobić w balona i niestety nie pożyły z nimi długo,z
powodu odrzucania przeszczepów.

Poza tym w transplantologii liczy się wiek biologiczny i dobry stan
zdrowia , a nie metryka. Nerkę można pobrać od żywego dawcy, jeżeli
badania kliniczne, laboratoryjne i radiologiczne potwierdzają, że
jest on osobą zdrową.Jak więzienie ma pomagać w utrzymaniu dobrego
stanu zdrowia? Z rejestru transplantologii moża się dowiedzieć ,że
dawcą narządów nie może być osoba chora, powyżej 65 roku życia,
osoby niezdolne do samodzielnego podejmowania decyzji: dzieci, osoby
z zaburzeniami psychicznymi oraz osoby przebywające w więzieniu.Nie
wymyślono tego sobie bez przyczyny. Więzienie to stres, w reakcji na
stres wydzielana jest adrenalina, która dozowana codziennie w
przypadku bycia ofiarą błagającą o śmierć ,zaburza procesy życiowe
narządów wewnętrznych.Zakładając że serbskie ofiary przed pobraniem
były więzione i na niezbyt ciekawej diecie stwierdzam że ich
wyniszczone narządy nie nadawały się na narządy do przeszczepu.

I co z czasem który upływał od pobrania do przeszczepu? 2,5h trwa
samo pobranie serca .Z Rinas najbliżej jest do Grecji czy Bari ale i
taki lot trwa z godzinę,potem transport z lotniska lądowania do
czrnorynkowego pseudo szpitalika więc kolejne załóżmy minimalnie
0,5h a więc transport takiego narządu i czas jego pobrania to już 4h
a czas "nadawania" się serca do przeszczepu to 3h od zgonu!
Ale tonący brzytwy się chwyta i być może dla oczekujących takie
błachostki jak zgodność tkankowa,zdrowy narząd od dawcy i
przeszczepienie go przed upłynięciem czasu przydatności do
przeszczepu nie były istotne?Wierzyli że płacąc dostają zdrowy przed
godziną pobrany narząd (co jest prawdziwą naiwnością)i już zrobiło z
nich kolejne ofiary takiego precedensu.Płacili i dostawali.I
umierali na drugi dzień?

Del Pon napiasłą zapewne ciekawą książkę ale ile w niej prawdy tylko
ona jedna wie.

30kwietnia ukaze się książka Albanki Orneli Vorpsi "kraj gdzie się
nigdy nie umiera" na trochę inny temat: obyczajów i tradycji
albańskich i tego jak się one mają do życia współczesnych młodych
Albańczyków. Każdemu polecam. Przejrzyj reszt postw



Temat: Białaczka - czy to wyrok?
CIAG DALSZY PYTAŃ I ODPOWIEDZI
b. Z drugiej strony nie można pobrać więcej niż 25 ml szpiku na kilogram
wagi dawcy - i to jest górne ograniczenie objętości pobranego szpiku.
c. W przypadku, kiedy planowane jest dodatkowe przygotowanie szpiku po
pobraniu i przed przeszczepieniem (np. usuwanie erytrocytów jeśli jest
niezgodność w zakresie grup krwi) to jeśli można należy pobrać więcej szpiku,
ale nie więcej niż 25 ml na kilogram wagi dawcy. Pobieranie komórek
hematopoetycznych z krwi obwodowej jest szczególnie uzasadnione jeśli biorca
jest duży, a dawca mały, lub jeśli stwierdza się niezgodność w zakresie grup
krwi między biorcą i dawcą. Wtedy z krwi obwodowej można łatwo uzyskać dużą
liczbę komórek hematopoetycznych. Zwykle zachodzi potrzeba wykonania 1 lub
dwóch aferez.
Jak szybko organizm dawcy regeneruje się?
Pobranie szpiku łącznie ze znieczuleniem trwa zwykle 60 - 90 minut. Dawca
przyjmowany jest na oddział w rano w dniu pobrania szpiku. Po pobraniu krótko
przebywa na oddziale pooperacyjnym. Jeśli jego stan zdrowia nie budzi
wątpliwości to noc może spędzić już w domu. Zwykle jednak opuszcza szpital
dzień po pobraniu szpiku. Zazwyczaj szybko ustępują objawy związane ze
znieczuleniem ogólnym, a szpik w pełni się regeneruje w ciągu 2-3 tygodni.
Pobranie komórek z krwi obwodowej (a także mobilizację komórek) można wykonać
ambulatoryjnie. Afereza trwa około 3-4 godzin. W ciągu kilku dni liczba
leukocytów (podwyższona wskutek podawania Filgrastimu w celu mobilizacji
komórek hematopoetycznych do krwi obwodowej) wraca do normy. Podobnie szybko
ulega normalizacji liczba płytek krwi, która jest niższa bezpośrednio po
aferezie.

Czy dawca po pobraniu szpiku kostnego powinien w szczególny sposób dbać o swoje
zdrowie, wykonywać kontrolne badania, czy też może prowadzić zupełnie normalne
życie?
Zwykle po pobraniu komórek hematopoetycznych czy to ze szpiku, czy z krwi
obwodowej dawca kontrolowany jest kilkakrotnie - sprawdza się przede wszystkim
morfologię krwi. Można prowadzić krótkotrwałe uzupełnianie żelaza i podawać
preparaty witaminowe. Nie ma żadnych szczególnych zaleceń ani ograniczeń.

Dlaczego potrzebne są krajowe rejestry potencjalnych dawców szpiku kostnego?
Transplantacja szpiku kostnego jest dla wielu pacjentów jedynym zabiegiem
ratującym życie. Niestety dawcę rodzinnego zgodnego genetycznie może mieć
zaledwie 25-30% potrzebujących chorych. Dla pozostałych pacjentów dużą szansą
na przeprowadzenie tego zabiegu jest znalezienie niespokrewnionego zgodnego
genetycznie dawcy. Prawdopodobieństwo znalezienia dawcy zgodnego
niespokrewnionego jest tym większe im większy jest rejestr dawców. To znaczy im
więcej jest chętnych do oddania szpiku tym więcej chorych można uratować. W
krajach gdzie rejestry liczą kilkaset tysięcy i więcej potencjalnych dawców
prawdopodobieństwo znalezienia dawcy zgodnego sięga 40%. I dlatego tak ważne
jest aby nasze polskie rejestry dawców gromadziły jak najwięcej chętnych do
oddania szpiku. Faktem mało popularnym i wstydliwym, jest to, że w kraju
liczącym prawie 40 milionów mieszkańców rejestry potencjalnych dawców szpiku
liczą około 12 000 dawców. Jest faktem, że większość transplantacji od dawców
niespokrewnionych mogła być wykonana w Polsce dzięki dawcom znalezionym za
granicą. I to trzeba zmienić. Sytuacja zmieni się tym szybciej im więcej będzie
chętnych do oddania szpiku.










Przejrzyj reszt postw



Temat: BIAŁACZKA
CIĄG DALSZY PYTAŃ I ODPOWIEDZI
b. Z drugiej strony nie można pobrać więcej niż 25 ml szpiku na kilogram
wagi dawcy - i to jest górne ograniczenie objętości pobranego szpiku.
c. W przypadku, kiedy planowane jest dodatkowe przygotowanie szpiku po
pobraniu i przed przeszczepieniem (np. usuwanie erytrocytów jeśli jest
niezgodność w zakresie grup krwi) to jeśli można należy pobrać więcej szpiku,
ale nie więcej niż 25 ml na kilogram wagi dawcy. Pobieranie komórek
hematopoetycznych z krwi obwodowej jest szczególnie uzasadnione jeśli biorca
jest duży, a dawca mały, lub jeśli stwierdza się niezgodność w zakresie grup
krwi między biorcą i dawcą. Wtedy z krwi obwodowej można łatwo uzyskać dużą
liczbę komórek hematopoetycznych. Zwykle zachodzi potrzeba wykonania 1 lub
dwóch aferez.
Jak szybko organizm dawcy regeneruje się?
Pobranie szpiku łącznie ze znieczuleniem trwa zwykle 60 - 90 minut. Dawca
przyjmowany jest na oddział w rano w dniu pobrania szpiku. Po pobraniu krótko
przebywa na oddziale pooperacyjnym. Jeśli jego stan zdrowia nie budzi
wątpliwości to noc może spędzić już w domu. Zwykle jednak opuszcza szpital
dzień po pobraniu szpiku. Zazwyczaj szybko ustępują objawy związane ze
znieczuleniem ogólnym, a szpik w pełni się regeneruje w ciągu 2-3 tygodni.
Pobranie komórek z krwi obwodowej (a także mobilizację komórek) można wykonać
ambulatoryjnie. Afereza trwa około 3-4 godzin. W ciągu kilku dni liczba
leukocytów (podwyższona wskutek podawania Filgrastimu w celu mobilizacji
komórek hematopoetycznych do krwi obwodowej) wraca do normy. Podobnie szybko
ulega normalizacji liczba płytek krwi, która jest niższa bezpośrednio po
aferezie.

Czy dawca po pobraniu szpiku kostnego powinien w szczególny sposób dbać o swoje
zdrowie, wykonywać kontrolne badania, czy też może prowadzić zupełnie normalne
życie?
Zwykle po pobraniu komórek hematopoetycznych czy to ze szpiku, czy z krwi
obwodowej dawca kontrolowany jest kilkakrotnie - sprawdza się przede wszystkim
morfologię krwi. Można prowadzić krótkotrwałe uzupełnianie żelaza i podawać
preparaty witaminowe. Nie ma żadnych szczególnych zaleceń ani ograniczeń.

Dlaczego potrzebne są krajowe rejestry potencjalnych dawców szpiku kostnego?
Transplantacja szpiku kostnego jest dla wielu pacjentów jedynym zabiegiem
ratującym życie. Niestety dawcę rodzinnego zgodnego genetycznie może mieć
zaledwie 25-30% potrzebujących chorych. Dla pozostałych pacjentów dużą szansą
na przeprowadzenie tego zabiegu jest znalezienie niespokrewnionego zgodnego
genetycznie dawcy. Prawdopodobieństwo znalezienia dawcy zgodnego
niespokrewnionego jest tym większe im większy jest rejestr dawców. To znaczy im
więcej jest chętnych do oddania szpiku tym więcej chorych można uratować. W
krajach gdzie rejestry liczą kilkaset tysięcy i więcej potencjalnych dawców
prawdopodobieństwo znalezienia dawcy zgodnego sięga 40%. I dlatego tak ważne
jest aby nasze polskie rejestry dawców gromadziły jak najwięcej chętnych do
oddania szpiku. Faktem mało popularnym i wstydliwym, jest to, że w kraju
liczącym prawie 40 milionów mieszkańców rejestry potencjalnych dawców szpiku
liczą około 12 000 dawców. Jest faktem, że większość transplantacji od dawców
niespokrewnionych mogła być wykonana w Polsce dzięki dawcom znalezionym za
granicą. I to trzeba zmienić. Sytuacja zmieni się tym szybciej im więcej będzie
chętnych do oddania szpiku.









Przejrzyj reszt postw



Temat: PRZESZCZEP SZPIKU KOSTNEGO PYTANIA I ODPOWIEDZI
CIAG DALSZY
b. Z drugiej strony nie można pobrać więcej niż 25 ml szpiku na kilogram
wagi dawcy - i to jest górne ograniczenie objętości pobranego szpiku.
c. W przypadku, kiedy planowane jest dodatkowe przygotowanie szpiku po
pobraniu i przed przeszczepieniem (np. usuwanie erytrocytów jeśli jest
niezgodność w zakresie grup krwi) to jeśli można należy pobrać więcej szpiku,
ale nie więcej niż 25 ml na kilogram wagi dawcy. Pobieranie komórek
hematopoetycznych z krwi obwodowej jest szczególnie uzasadnione jeśli biorca
jest duży, a dawca mały, lub jeśli stwierdza się niezgodność w zakresie grup
krwi między biorcą i dawcą. Wtedy z krwi obwodowej można łatwo uzyskać dużą
liczbę komórek hematopoetycznych. Zwykle zachodzi potrzeba wykonania 1 lub
dwóch aferez.
Jak szybko organizm dawcy regeneruje się?
Pobranie szpiku łącznie ze znieczuleniem trwa zwykle 60 - 90 minut. Dawca
przyjmowany jest na oddział w rano w dniu pobrania szpiku. Po pobraniu krótko
przebywa na oddziale pooperacyjnym. Jeśli jego stan zdrowia nie budzi
wątpliwości to noc może spędzić już w domu. Zwykle jednak opuszcza szpital
dzień po pobraniu szpiku. Zazwyczaj szybko ustępują objawy związane ze
znieczuleniem ogólnym, a szpik w pełni się regeneruje w ciągu 2-3 tygodni.
Pobranie komórek z krwi obwodowej (a także mobilizację komórek) można wykonać
ambulatoryjnie. Afereza trwa około 3-4 godzin. W ciągu kilku dni liczba
leukocytów (podwyższona wskutek podawania Filgrastimu w celu mobilizacji
komórek hematopoetycznych do krwi obwodowej) wraca do normy. Podobnie szybko
ulega normalizacji liczba płytek krwi, która jest niższa bezpośrednio po
aferezie.

Czy dawca po pobraniu szpiku kostnego powinien w szczególny sposób dbać o swoje
zdrowie, wykonywać kontrolne badania, czy też może prowadzić zupełnie normalne
życie?
Zwykle po pobraniu komórek hematopoetycznych czy to ze szpiku, czy z krwi
obwodowej dawca kontrolowany jest kilkakrotnie - sprawdza się przede wszystkim
morfologię krwi. Można prowadzić krótkotrwałe uzupełnianie żelaza i podawać
preparaty witaminowe. Nie ma żadnych szczególnych zaleceń ani ograniczeń.

Dlaczego potrzebne są krajowe rejestry potencjalnych dawców szpiku kostnego?
Transplantacja szpiku kostnego jest dla wielu pacjentów jedynym zabiegiem
ratującym życie. Niestety dawcę rodzinnego zgodnego genetycznie może mieć
zaledwie 25-30% potrzebujących chorych. Dla pozostałych pacjentów dużą szansą
na przeprowadzenie tego zabiegu jest znalezienie niespokrewnionego zgodnego
genetycznie dawcy. Prawdopodobieństwo znalezienia dawcy zgodnego
niespokrewnionego jest tym większe im większy jest rejestr dawców. To znaczy im
więcej jest chętnych do oddania szpiku tym więcej chorych można uratować. W
krajach gdzie rejestry liczą kilkaset tysięcy i więcej potencjalnych dawców
prawdopodobieństwo znalezienia dawcy zgodnego sięga 40%. I dlatego tak ważne
jest aby nasze polskie rejestry dawców gromadziły jak najwięcej chętnych do
oddania szpiku. Faktem mało popularnym i wstydliwym, jest to, że w kraju
liczącym prawie 40 milionów mieszkańców rejestry potencjalnych dawców szpiku
liczą około 12 000 dawców. Jest faktem, że większość transplantacji od dawców
niespokrewnionych mogła być wykonana w Polsce dzięki dawcom znalezionym za
granicą. I to trzeba zmienić. Sytuacja zmieni się tym szybciej im więcej będzie
chętnych do oddania szpiku.










Przejrzyj reszt postw



Temat: Dlaczego nie moge oddać nerki Koledze ?
Jest to możliwe, ale dotyczy szczególnych przypadków. Zgodę na taki zabieg musi
wyrazić sąd.
www.przeszczep.pl/main/a/tekst/id/59
Art. 9. 1.
Komórki, tkanki i narządy mogą być pobierane od żywego człowieka w celu
przeszczepienia innej osobie, przy zachowaniu następujących warunków:
1) pobranie następuje na rzecz krewnego w linii prostej (7), osoby
przysposobionej (8), rodzeństwa lub małżonka oraz, z zastrzeżeniem art. 10, na
rzecz innej osoby bliskiej (9).
2) jeżeli przedmiotem pobrania jest szpik kostny lub inna regenerująca się
komórka lub tkanka, pobranie może nastąpić również na rzecz innej osoby niż
wymieniona w pkt 1,
3) zasadność i celowość pobrania komórek, tkanek i narządów od określonego
dawcy i dokonania ich przeszczepienia określonemu biorcy ustala na podstawie
aktualnego stanu wiedzy medycznej, lekarz mający dokonać przeszczepu,
4) pobranie zostało poprzedzone niezbędnymi badaniami lekarskimi ustalającymi
czy ryzyko zabiegu nie wykracza poza przewidywane granice dopuszczalne dla tego
rodzaju zabiegów i nie upośledzi w istotny sposób stanu zdrowia dawcy,
5) kandydat na dawcę został szczegółowo poinformowany o rodzaju zabiegu, ryzyku
związanym z tym zabiegiem i o możliwych typowych następstwach dla jego stanu
zdrowia w przyszłości (10) przez lekarza nie biorącego bezpośredniego udziału w
postępowaniu obejmującym przeszczepienie komórek, tkanek lub narządu,
6) jeżeli kandydatem na biorcę jest kobieta ciężarna-ocena ryzyka, o którym
mowa w pkt. 4 i 5, powinna obejmować również następstwa dla mającego się
urodzić dziecka,
7) kandydat na dawcę ma pełną zdolność do czynności prawnych (11) i wyraził
dobrowolnie przed lekarzem pisemną zgodę na pobranie komórek, tkanek lub
narządu w celu ich przeszczepienia określonemu biorcy (12), wymóg określenia
biorcy przeszczepu nie dotyczy pobrania szpiku lub innej regenerującej się
komórki i tkanki,
8) kandydat na dawcę został uprzedzony o skutkach dla biorcy wynikających z
wycofania zgody na pobrania komórek, tkanek lub narządu, związanych z ostatnią
fazą przygotowania biorcy do dokonania ich przeszczepienia (13),
9) kandydat na biorcę został poinformowany o ryzyku związanym z zabiegiem
pobrania komórek, tkanek i narządu oraz możliwych następstwach pobrania dla
stanu zdrowia dawcy, a także wyraził zgodę na przyjęcie komórek, tkanek lub
narządu od tego dawcy (14), wymóg wyrażenia zgody na przyjęcie przeszczepu od
określonego dawcy nie dotyczy szpiku lub innych regenerujących się tkanek.

Art. 10. 1.
Pobranie komórek, tkanek i narządu na rzecz osoby bliskiej dawcy (18), nie
będącej krewnym w linii prostej (19), osobą przysposobioną (20), rodzeństwem
lub małżonkiem, wymaga orzeczenia sądu rejonowego właściwego ze względu na
miejsce zamieszkania lub pobytu dawcy, wydanego w postępowaniu nieprocesowym.
Przejrzyj reszt postw



Temat: POMOC..... :-(
POMOC..... :-(
"Zwracam się do Pana z prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszego dwuletniego
synka Kubuia. Diagnozę jaką otrzymaliśmy na początku lutego br. była dla nas
szokiem Nowotwór złośliwy "Neuroblastoma" 4-ty stopień zaawansowania z
czterech istniejących - jest to nowotwór wywodzący się z nadnercza, posiada
dośc dużą dyamikę wzrostu i bardzo bogate unaczynienie stąd też jego
skłonność do przerzutowania w bardzo liczne miejsca w stosunkowo krótkim
czasie, są przerzuty do organów wewnętrznych, kości i szpiku kostnego.
Obecnie rozpoczęła się 2-3 letnia terapia zmierzająca do wyleczenia kubusia,
każda sekunda jest ważna, dlatego mój synek przebył już piewrsze operacje
polegające na założeniu wkłucia centralnego (NIESTETY NIE ZDALO TO EGZAMINU,
w dn. 27.03 MIAL KOLEJNĄ OERACJĘ), pobraniu szpiku kostnego jest również po
czterech chemioterapiach.
Mimo, iż za główne koszty leczenia płaci służba zdrowia to wydatki jakie
ponosimy w tej chwili abymogła być w każdej sekundzie z moim synkiem i aby
miał zapewnione optymalne warunki leczenia przewyższają moją pensję - każda
pomoc jest dla nas wilim darem.
Zwracam się do pana z ogromną prośbą o wsarcie finansowe na leczenie,
rehabilitację, a w późniejszym czasie na przeszczep szpiku (PRZYBLIŻONY KOSZT
PRZESZCZEPU SZPIKU TO ok. 150-200 TYS. ZŁ - niestety tyle kosztują lekarstwa,
które musi nasz synek otrzymywać po przeszcepie), błagam pana o pomoc.
Pozwalam sobie dołączyć do mojej błagalnej rprośby ulotkę o chorobie Kubusia,
zaświadczenie ze szpitala, Decyzję Dyrektora Generalnego Poczty Polskiej o
zwolnieniu z opłat.
Dziekuję za poświęcony czas na przeczytanie mojego listu i dziękuję za
jakąkolwik pomoc.
Z poważaniem,
..................."
To list, jaki dotarł dzisiaj do naszego biura, adresowany do mojego
dyrektora... wstrząsnął mną i chyba moim przełożonym również, bo mam zrobic
przelew z darowizną... nie mogę wiele pomóc, ale ja również - prywatnie -
przelałam pieniążki; może nie za wiele, ale to zawsze coś...
Proszę wszystkich o pomoc.... macie dzieci i wiecie co czuje matka i ojciec,
kiedy dziecku dzieje sie krzywda, a wy jesteście bezradni... albo co gorsze,
nie macie pieniędzy, aby ratować jego życie... nawet nie chcę myśleć o tym,
gdybym to ja była w takiej sytuacji i to było by moje dziecko...
razem z listem dotarła do nas kserokopia opinii lekarsiej wydanej przez
Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, decyzja Dyrektora Generalnego Poczty
Polskiej o zwolnieniu z opłat przelewów realizowanych na konto fundacji.. i
zdjęcie chłopczyka - jest dokładnie w wieku mojego młodszego synka...
Proszę, wspomóżcie Kubusia chcoćby najmniejszą kwotą, razem uzbiera się tego
znacznie wiecej niż mają rodzice chłopca...
Dla osób, które będą chciały pomóc, podaję dane: Fundacja Spełnionych Marzeń,
ING Bank Śląski O/Warszawa, nr: 29 1050 1025 1000 0022 7611 6304 z
dopiskiem "Dla Kuby Cechosz".

Mam nadzieję, zę nie łamię prawa, bo zamieszczam ten post bez wiedzy i zgody
rodziców chłopca - robię to jednak w dobrej wierze.

Jeśli ktoś chce zobaczyć list i wszelkie zaświadczenia, które dostaliśmy to
mogę je zeskanoać i przesłać.
Pozdrawiam serdecznie, gosiah

Przepraszam za wszelkie błędy.
Przejrzyj reszt postw



Temat: jestem silna kobieta...ale tu mowie pass...
Cholera, musze zareagować. Z góry przepraszam autorke wątku, bo nie chce Cie straszyc ani dołować, ale wkurzają mnie teksty niektórych ematek, które tego nie przezyły, a tylko sie wyśmiewają.
Zaczne od tego, ze nie jestem "dziewczyną, która siedzi na CiPie" i nie powtarzam tu historii kuzynki "piątej wody po kisielu". Mało tego, o cesarcie wiedziałam od połowy ciąży i miałam ją w pełni zaplanowaną. Była robiona "na zimno", bez zadnych akcji porodowych, bez zadnego niebezpieczenstwa dla dziecka. Miałam znieczulenie ZZO i rzeczywiscie wkłucie w kregosłup mnie nie bolało. Ale tu sie konczy szczesliwa historyjka, bo czułam dosłownie wszystko przy cesarce. Nigdy, przenigdy nie zapomne skalpela, który rozcina moją skóre i "czegoś" ciepłego na mojej rece (prawdopodobnie krwi). Czułam ogromny ból i nie było to tylko "bezbolesne ciągnięcie". Z chwilą gdy wyjęto mi dziecko, pielegniarka powiedziała: "no co, właśnie pani rodzi", a ja byłam u kresu wytrzymałosci i omdlenia.
Pytałam lekarzy i pielegniarek - dlaczego ja to czułam, nikt nie czuł sie w obowiązku mi wytłumaczenia tego. Dopiero dużo później, od lekarza prowadzącego dowiedziałam sie ze - jego koledzy podjeli pewne kroki "zabezpieczające", a które nie były koniecznie. Poza tym dał mi wprost do zrozumienia ze źle mnie znieczulili.
Po cc przez tydzien lezałam w szpitalu, całkowcie przykuta do łóżka, wstałam w 6 dobie. Późnej jeszcze długo miałam koszmary z sali operacyjnej.
I prosze mi nie pieprzyc ze to jest niemozliwe, ze ktos sobie wymyśla. I kiedyś mi sie wydwało ze mam dużą odporność na ból - miałam 3-krotnie przeprowadzoną trepanobiopsje (pobranie szpiku kostnego wraz z ODCINKIEM KOŚCI z biodra), po której nie mogłam chodzic przez 2 tygodnie, ale to co spotkało mnie przy cc na zawsze odcisneło piętno na mojej psychice.holera, musze zareagować. Z góry przepraszam autorke wątku, bo nie chce Cie straszyc ani dołować, ale wkurzają mnie teksty niektórych ematek, które tego nie przezyły, a tylko sie wyśmiewają.
Zaczne od tego, ze nie jestem "dziewczyną, która siedzi na CiPie" i nie powtarzam tu historii kuzynki "piątej wody po kisielu". Mało tego, o cesarcie wiedziałam od połowy ciąży i miałam ją w pełni zaplanowaną. Była robiona "na zimno", bez zadnych akcji porodowych, bez zadnego niebezpieczenstwa dla dziecka. Miałam znieczulenie ZZO i rzeczywiscie wkłucie w kregosłup mnie nie bolało. Ale tu sie konczy szczesliwa historyjka, bo czułam dosłownie wszystko przy cesarce. Nigdy, przenigdy nie zapomne skalpela, który rozcina moją skóre i "czegoś" ciepłego na mojej rece (prawdopodobnie krwi). Czułam ogromny ból i nie było to tylko "bezbolesne ciągnięcie". Z chwilą gdy wyjęto mi dziecko, pielegniarka powiedziała: "no co, właśnie pani rodzi", a ja byłam u kresu wytrzymałosci i omdlenia.
Pytałam lekarzy i pielegniarek - dlaczego ja to czułam, nikt nie czuł sie w obowiązku mi wytłumaczenia tego. Dopiero dużo później, od lekarza prowadzącego dowiedziałam sie ze - jego koledzy podjeli pewne kroki "zabezpieczające", a które nie były koniecznie. Poza tym dał mi wprost do zrozumienia ze źle mnie znieczulili.
Po cc przez tydzien lezałam w szpitalu, całkowcie przykuta do łóżka, wstałam w 6 dobie. Późnej jeszcze długo miałam koszmary z sali operacyjnej.
I prosze mi nie pieprzyc ze to jest niemozliwe, ze ktos sobie wymyśla. I kiedyś mi sie wydwało ze mam dużą odporność na ból - miałam 3-krotnie przeprowadzoną trepanobiopsje (pobranie szpiku kostnego wraz z ODCINKIEM KOŚCI z biodra), po której nie mogłam chodzic przez 2 tygodnie, ale to co spotkało mnie przy cc na zawsze odcisneło piętno na mojej psychice. Przejrzyj reszt postw



Temat: Prośba o pomoc..... :-(
Prośba o pomoc..... :-(
"Zwracam się do Pana z prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszego dwuletniego
synka Kubuia. Diagnozę jaką otrzymaliśmy na początku lutego br. była dla nas
szokiem Nowotwór złośliwy "Neuroblastoma" 4-ty stopień zaawansowania z
czterech istniejących - jest to nowotwór wywodzący się z nadnercza, posiada
dośc dużą dyamikę wzrostu i bardzo bogate unaczynienie stąd też jego
skłonność do przerzutowania w bardzo liczne miejsca w stosunkowo krótkim
czasie, są przerzuty do organów wewnętrznych, kości i szpiku kostnego.
Obecnie rozpoczęła się 2-3 letnia terapia zmierzająca do wyleczenia kubusia,
każda sekunda jest ważna, dlatego mój synek przebył już piewrsze operacje
polegające na założeniu wkłucia centralnego (NIESTETY NIE ZDALO TO EGZAMINU,
w dn. 27.03 MIAL KOLEJNĄ OERACJĘ), pobraniu szpiku kostnego jest również po
czterech chemioterapiach.
Mimo, iż za główne koszty leczenia płaci służba zdrowia to wydatki jakie
ponosimy w tej chwili abymogła być w każdej sekundzie z moim synkiem i aby
miał zapewnione optymalne warunki leczenia przewyższają moją pensję - każda
pomoc jest dla nas wilim darem.
Zwracam się do pana z ogromną prośbą o wsarcie finansowe na leczenie,
rehabilitację, a w późniejszym czasie na przeszczep szpiku (PRZYBLIŻONY KOSZT
PRZESZCZEPU SZPIKU TO ok. 150-200 TYS. ZŁ - niestety tyle kosztują lekarstwa,
które musi nasz synek otrzymywać po przeszcepie), błagam pana o pomoc.
Pozwalam sobie dołączyć do mojej błagalnej rprośby ulotkę o chorobie Kubusia,
zaświadczenie ze szpitala, Decyzję Dyrektora Generalnego Poczty Polskiej o
zwolnieniu z opłat.
Dziekuję za poświęcony czas na przeczytanie mojego listu i dziękuję za
jakąkolwik pomoc.
Z poważaniem,
..................."
To list, jaki dotarł dzisiaj do naszego biura, adresowany do mojego
dyrektora... wstrząsnął mną i chyba moim przełożonym również, bo mam zrobic
przelew z darowizną... nie mogę wiele pomóc, ale ja również - prywatnie -
przelałam pieniążki; może nie za wiele, ale to zawsze coś...
Proszę wszystkich o pomoc.... macie dzieci i wiecie co czuje matka i ojciec,
kiedy dziecku dzieje sie krzywda, a wy jesteście bezradni... albo co gorsze,
nie macie pieniędzy, aby ratować jego życie... nawet nie chcę myśleć o tym,
gdybym to ja była w takiej sytuacji i to było by moje dziecko...
razem z listem dotarła do nas kserokopia opinii lekarsiej wydanej przez
Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, decyzja Dyrektora Generalnego Poczty
Polskiej o zwolnieniu z opłat przelewów realizowanych na konto fundacji.. i
zdjęcie chłopczyka - jest dokładnie w wieku mojego młodszego synka...
Proszę, wspomóżcie Kubusia chcoćby najmniejszą kwotą, razem uzbiera się tego
znacznie wiecej niż mają rodzice chłopca...
Dla osób, które będą chciały pomóc, podaję dane: Fundacja Spełnionych Marzeń,
ING Bank Śląski O/Warszawa, nr: 29 1050 1025 1000 0022 7611 6304 z
dopiskiem "Dla Kuby Cechosz".

Mam nadzieję, zę nie łamię prawa, bo zamieszczam ten post bez wiedzy i zgody
rodziców chłopca - robię to jednak w dobrej wierze.

Jeśli ktoś chce zobaczyć list i wszelkie zaświadczenia, które dostaliśmy to
mogę je zeskanoać i przesłać.
Pozdrawiam serdecznie, gosiah

Przepraszam za wszelkie błędy.
Przejrzyj reszt postw



Temat: Prośba o pomoc
Prośba o pomoc
"Zwracam się do Pana z prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszego dwuletniego
synka Kubuia. Diagnozę jaką otrzymaliśmy na początku lutego br. była dla nas
szokiem Nowotwór złośliwy "Neuroblastoma" 4-ty stopień zaawansowania z
czterech istniejących - jest to nowotwór wywodzący się z nadnercza, posiada
dośc dużą dyamikę wzrostu i bardzo bogate unaczynienie stąd też jego
skłonność do przerzutowania w bardzo liczne miejsca w stosunkowo krótkim
czasie, są przerzuty do organów wewnętrznych, kości i szpiku kostnego.
Obecnie rozpoczęła się 2-3 letnia terapia zmierzająca do wyleczenia kubusia,
każda sekunda jest ważna, dlatego mój synek przebył już piewrsze operacje
polegające na założeniu wkłucia centralnego (NIESTETY NIE ZDALO TO EGZAMINU,
w dn. 27.03 MIAL KOLEJNĄ OERACJĘ), pobraniu szpiku kostnego jest również po
czterech chemioterapiach.
Mimo, iż za główne koszty leczenia płaci służba zdrowia to wydatki jakie
ponosimy w tej chwili abymogła być w każdej sekundzie z moim synkiem i aby
miał zapewnione optymalne warunki leczenia przewyższają moją pensję - każda
pomoc jest dla nas wilim darem.
Zwracam się do pana z ogromną prośbą o wsarcie finansowe na leczenie,
rehabilitację, a w późniejszym czasie na przeszczep szpiku (PRZYBLIŻONY KOSZT
PRZESZCZEPU SZPIKU TO ok. 150-200 TYS. ZŁ - niestety tyle kosztują lekarstwa,
które musi nasz synek otrzymywać po przeszcepie), błagam pana o pomoc.
Pozwalam sobie dołączyć do mojej błagalnej rprośby ulotkę o chorobie Kubusia,
zaświadczenie ze szpitala, Decyzję Dyrektora Generalnego Poczty Polskiej o
zwolnieniu z opłat.
Dziekuję za poświęcony czas na przeczytanie mojego listu i dziękuję za
jakąkolwik pomoc.
Z poważaniem,
..................."
To list, jaki dotarł dzisiaj do naszego biura, adresowany do mojego
dyrektora... wstrząsnął mną i chyba moim przełożonym również, bo mam zrobic
przelew z darowizną... nie mogę wiele pomóc, ale ja również - prywatnie -
zrobiłam co mogła; pewnie nie wiele, ale to zawsze coś...
Proszę wszystkich o pomoc; macie dzieci i wiecie co czuje matka i ojciec,
kiedy dziecku dzieje sie krzywda, a wy jesteście bezradni... albo co gorsze,
nie macie pieniędzy, aby ratować jego życie... nawet nie chcę myśleć o tym,
gdybym to ja była w takiej sytuacji i to było moje dziecko...
razem z listem dotarła do nas kserokopia opinii lekarsiej wydanej przez
Instytut Matki i Dziecka w Warszawie, decyzja Dyrektora Generalnego Poczty
polskiej o zwolnieniu z opłat przelewów realizowanych na konto fundacji.. i
zdjęcie chłopczyka - jest dokładnie w wieku mojego młodszeg synka...
Proszę, wspomóżcie Kubusia chcoćby najmniejszą kwotą, razem uzbiera się tego
znacznie wiecej niż mają rodzice chłopca...
Dla osób, które będą chciały pomóc, podaję dane: Fundacja Spełniamy Marzenia,
ING Bank Śląski O/Warszawa, nr: 29 1050 1025 1000 0022 7611 6304 z
dopiskiem "Dla Kuby Cechosz".

Mam nadzieję, zę nie łamię prawa, bo zamieszczam ten post bez wiedzy i zgdy
rodziców chłopca - robię to w dobrej wierze.

Jeśli ktoś chce zobaczyć list i wszelkie zaświadczenia, które dostaliśmy to
mogę je zeskanoać i przesłać.
Pozdrawiam serdecznie, gosiah

Przepraszam za wszelkie błędy. Przejrzyj reszt postw



Strona 2 z 2 • Wyszukiwarka znalaza 117 wypowiedzi • 1, 2

Sitedesign by AltusUmbrae.